Nowy rok - nowe plany, nowe marzenia, dla nas też nowe koncerty, spotkania z ludźmi. My zaczęliśmy go od dwóch koncertów poświęconych w pełni dzieciakom. Pierwszy z nich był charytatywny. Zbieraliśmy pieniążki dla dwuletniej Michalinki, chorej na ostrą białaczkę szpikową. Drugi z koncertów miał sie odbyć jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Miała to być nasza już druga wizyta na Dziecięcym Oddziale Onkologicznym w Białymstoku, ale ze względu na zaostrzenia spowodowane wystąpieniem pewnej grypy, musieliśmy to odłożyć. Udało się właśnie teraz.
Małą Michalinkę i jej rodziców poznał Paweł, odwiedzająć dzieci na oddziale. Patrząc na jej wesołe, roześmiane oczka, aż trudno uwierzyć, że dla niej każdy dzień, to walka o życie. Skąd w takim małym człowieku, taka siła walki, tyle radości? Jak mówiła nam mama - Agnieszka, to Michalinka nie pozwala im się poddać. Każdego ranka wita ją rozbrajająca mina córki i to słodkie "cieść".
W dniu, w którym odbył się koncert, kończyła kolejną chemię. W kościele była z nami jej mama, która tego dnia obchodziła urodziny. Ze wzruszenia nie była w stanie stanąć razem z zespołem, nam z tego samego powodu ,chwilami trudno było powiedzieć to, co zaplanowaliśmy. Dobrze, że są pieśni, które najlepiej wyrażały, to co czuliśmy. Szczególne podziękowania należą się proboszczowi parafii św. Anny, Józefowi Koszewnikowi, który sam wpadł na pomysł by pieniążki były zbierane od samego rana. Tego dnia do puszek wpłynęło łącznie ponad 5 tys. złotych, a przez cały dzień były też rozdawane ulotki z nr konta Michalinki.
Godzinę później spotkaliśmy Michalinkę i inne dzieci na oddziale onkologicznym. Przedstawialiśmy specjalny program, przygotowany przez Asię, który opowiadał o ludziach, żyjących na ziemie przed Chrystusem, czekających na Jego przyjście. Cóż, z całą pewnością, można było zauważyć "małe" niedociągnięcia, ale ważniejsze jest to, że Michalinka bardzo chętnie śpiewała, a Wiktoria zagrała razem z nami, wcielając się w rolę Marii (dzięki!!!). Takie chwile są bezcenne. Bo Pan Bóg nie stworzył tylko Adama, dał mu Ewę, żeby mógł się o nią troszczyć, pomagać jej. I dlatego właśnie nawet małe "coś" dla drugiego człowieka, może dać tyle radości!!!!
Więcej zdjęć w galerii.