Padał deszcz. Staliśmy przed małym okienkiem, żeby zdać dowody osobiste. Po chwili przyszedł strażnik i mogliśmy wejść do „innego świata”, miejsca, gdzie nawet człowiek wolny czuje się niepewnie. Za wysokim murem, za wieloma bramami z krat, czekała na nasz koncert grupa osadzonych.
Osoby spędzające lata swojego życia w takim miejscu nie raz zadały sobie pytanie: „Dlaczego mnie to spotkało? Czemu tak musiało być?”. Chcieliśmy spróbować dać odpowiedź na te pytania. Zaśpiewaliśmy nasz nowy musical pt. „Dlaczego ja...?”.
Podczas koncertu dało się zauważyć zainteresowanie słuchaczy. Na sali panował spokój i skupienie. Można było odczuć, że słowa pieśni zmusiły więźniów do chwili refleksji. Przez godzinę śpiewaliśmy o Tym, który może przebaczyć, uwolnić, dać nadzieję i radość. Miło wspominam sytuację po koncercie, kiedy jeden z osadzonych uścisnął dłoń, w geście podziękowania, wszystkim członkom zespołu. Warto było przyjechać, by usłyszeć to jedno magiczne słowo: „dziękuję” . Po raz kolejny przekonałam się, iż o wiele lepiej jest dawać, aniżeli brać. Najbardziej jednak poruszyły mnie słowa wypowiedziane przez jednego z więźniów na pożegnanie: „Niech będzie chwała Jezusowi!”. Cóż można na to odpowiedzieć? Amen!
Niesamowite jest to, że muzyka może dotrzeć tam, gdzie człowiek czasami nie potrafi. Cieszymy się, że w to sobotnie popołudnie, muzyka wielbiąca Boga mogła nieść się po korytarzach Zakładu Karnego w Zamościu.
Przeczytaj także relację z tego wydarzenia na www.sw.gov.pl.