Po dłuższej przerwie, po raz kolejny (to już piąty raz!), zawitaliśmy do Zakładu Karnego w Czerwonym Borze. Większa część członków zespołu dobrze pamięta ten ZK ze względu na miejsce, w którym mieliśmy możliwość śpiewać. We wspomnieniach jest także przejście przez bramkę, wyjmowanie swoich rzeczy z kieszeni oraz ten dźwięk informujący, że mamy coś jeszcze przy sobie… Ale wspomnienia dotyczą także ciepłego przyjęcia, mimo niskiej temperatury na zewnątrz.
To już chyba stało się naszym zwyczajem, że bywamy w tym miejscu zimą… Trzy lata temu, kiedy byliśmy tu ostatnim razem, był to czas zimowy, a w związku z tym panuje przeziębienie, grypa, osłabienie. Tak też było i tym razem. W okrojonym składzie, przeziębieni, ale z gorącymi sercami zaśpiewaliśmy dla osadzonych. Razem z nami wystąpił także Piotr, który kiedyś śpiewał w naszym zespole. Między pieśniami opowiedział m.in. historię dwóch mężczyzn idących do miasteczka Emaus.
Na twarzach mężczyzn dało się zauważyć zaciekawienie, zamyślenie nad życiem, a także uśmiechy, co dodawało nam siły. Upewnialiśmy się, że warto dawać nadzieję ludziom. Bez względu na to w jakim błocie życia ktoś się znalazł, nadzieja dodaje skrzydeł i pozwala spojrzeć ponad problemy i trudności jakie nas spotykają. Za najczarniejszymi chmurami naszego życia świeci Słońce. Trzeba tylko rozgonić ciemne chmury, a zobaczymy nadzieję i radość. Bo zawsze po burzy wychodzi Słońce. Niech ono nie przestanie świecić w naszych sercach, a z twarzy nie znika uśmiech.
Monika
Relację z tego koncertu można przeczytać także na www.sw.gov.pl. (Wyjaśnienie: w relacji zostało napisane, że była to nasza czwarta wizyta w tym zakładzie karnym, gdyż taką informację przekazaliśmy przed koncertem autorowi artykułu, jednak po sprawdzeniu w kronice zespołu okazało się, że była to już piąta wizyta.)