Czas na jakieś sprawozdanie. Dawno nie było o nas słychac. To malutkie zaniedbanie wynika jednak jedynie z faktu, że dużo u nas się dzieje. Lecz należy zacząc wszystko od początku.

Ostatnio informowaliśmy was o naszych koncertach w Łowiczu i Kutnie. Niestety koncertu w Łowiczu nie było, ale na szczęscie odbył się ten w Kutnie. W przepięknym kościele ewangelicko-augsburskim zebrało się grono słuchaczy, którzy przyszli posłuchac niezwykłej opowieści o Naszym Zbawcy – Jezusie Chrystusie. Poprzeplatane opowieściami Marka pieśni wywarły ogromne wrażenie na obecnych, którzy nie wzbraniali się okazac odruchu serca i łącznie mogliśmy zebrac około 400 zł. Od razu po koncercie szybko się spakowaliśmy i udaliśmy się w długą drogę powrotną.

Przez jakiś czas się nie widzieliśmy, by po trzech tygodniach spotkac się na próbie. Przed nami były dwa zjazdy kościelne, na które zostaliśmy zaproszeni, żeby trochę pośpiewac. Dlatego też musieliśmy włożyc dużo pracy i wysiłku w przypomnienie i doszlifowanie niektórych utworów. Dodatkowo musieliśmy poświęcic odrobinę czasu na nagranie płyty…

Niezwykle inspirującym wydarzeniem był Dzień Dziecka, który wraz z naszymi przyjaciółmi zorganizowaliśmy w białostockim Domu Dziecka nr 1, przy ulicy Słonimskiej 8. Przy pomocy wychowawców i piłkarzy lokalnego klubu – Jagiellonia Białystok, sprawiliśmy, że ten dzień był dniem szczęśliwym, kolorowym i wartościowym. Były zabawy integracyjne, pokaz wschodnich sztuk walki, mini-mecze piłkarskie, zabawy na świeżym powietrzu, no i oczywiście karaoke ;) Chociaż możemy mianowac się określeniem – dorośli, to jednak na ten jeden dzien zamieniliśmy się w małe dzieciaki, co było wyśmienitą zabawą.

Pierwszy ze zjazdów – w Bielsku Podlaskim, odbył się w dużym budynku Kościoła Zborów Chrystusowych. Byliśmy prawie w komplecie i po raz pierwszy mogliśmy zaśpiewac dla naszej rodzinnej publiki pieśń pt. ‘Wielki Pan’ – nowośc. Któraś z rzędu premiera wyszła nam wyśmienicie i na długo zapadnie w naszej pamięci jako niezwykłe doświadczenie. Następny zjazd – w Warszawie, był tym dużym przeżyciem, wpędzającym w zdenerwowanie już na samą myśl. O godzinie 14 mieliśmy swój mały blok, na którym mogliśmy zaprezentowac skrzętnie wybrane pieśni, streszczające cały sens naszej działalności, to dla kogo to robimy i jaką muzykę śpiewamy.

Tak tydzień po tygodniu, w końcu przyszedł czas na młodzieżowy zjazd na Mazurach. Nad przepięknym jeziorem Świętajno (którego notabene nie mogłam zobaczyc na własne oczy… więc się opieram na sprawozdaniach innych) spędziliśmy dwa dni, podczas których mogliśmy uczestniczyc w Wieczerzy Pańskiej i róźnych seminariach biblijnych, śpiewac, a przede wszystkim spędzic czas ze sobą i powitac nowego członka zespołu ;) No, a na zakończenie zaśpiewaliśmy koncert na rzecz ciężko chorej na encefalopatię Ksymeny Brzózy. Jeszcze nie dostaliśmy informacji o kwocie, którą udało się zebrac tamtego dnia, gdyż tak naprawdę to nie my prowadziliśmy zbiórkę, a osoby, które zajmują się sprawą chorej dziewczynki już od dawna. Ciekawą rzeczą tamtego dnia było to, że deszcz padał prawie cały czas – a my mieliśmy występ na otwartej przestrzeni. Niektórzy chcieli przenieśc koncert do pobliskiego kościoła, inni poczęli się modlic, a jeszcze inni podnosząc głowy do góry i widząc okropne szare chmury i lecące z nich krople, z uśmiechem na twarzy mówili „tutaj jeszcze będzie słońce” (autor tego tekstu może się poszczycic wielką wiarą tamtego dnia, że słońce będzie na pewno ;)). Koncert był o 20:30, a już o godzinie 18, niebo przechodziło istne katharsis. Za parę chwil w górze nie było ani jednej chmurki, a na nas spoglądał błękit nieba, a słońce ogrzewało to wszystko, co było zziębniete. Kolejny raz mogliśmy się przekonac o ogromie miłości spływającej na nas każdego dnia, a szczególnie wtedy, kiedy przyszłośc nie maluje się w zbyt optymistycznych barwach. Po raz kolejny zdarzył się cud ;)

Teraz wybieramy się na camp do Zatonia ;) Planujemy dwa koncerty. Planujemy też sprzedawanie naszej płyty, którą udało nam się nagrac i wydac. Liczymy na was ;)

 

W.

Emaus na facebooku

Szukaj