Każdy z nas wyjeżdżał z domu z perspektywą ciężkich i trudnych dni, które były przed nami. Z perspektywą rzeczy wielkich. Z przeświadczeniem, że chociaż w niedzielę wieczorem nie będziemy w stanie ruszyć małym palcem u stopy, to jednak musimy to zrobić i iść naprzód. Ku zbawieniu ludzi i osłodzeniu im życia, które do tej pory było przepełnione wizją ciemności, niesprawiedliwosci, opuszczenia i niemiłego końca. Po to Bóg nas powołał i jesteśmy Mu za to wdzięczni. Przez łzy zmęczenia i zniechęcenia widzimy nasz Cel i naszą Nagrodę. Wierzę, że nie tylko ja jestem w stanie poświęcić wszystko, by zobaczyc tych ludzi, dla których śpiewamy, kiedyś w niebie i razem zaśpiewać pieśń pochwalną naszemu Zbawcy.
"To było 5 bardzo ważnych koncertów." W ostatni weekend powróciliśmy do stron, w których gościliśmy dokładnie rok temu. Ponownie byliśmy w Laskowcu i Przytułach Starych. Dodatkowo odwiedziliśmy Czerwony Bór, Ostrołękę i Łomżę. 5 koncertów w dwa dni.
Tuż po sobotnim nabożeństwie udaliśmy się do Zakładu Karnego w Przytułach Starych - tym razem z innym programem. Tak się złożyło, że dokładnie tego samego dnia, w tym miejscu osadzeni mieli spotkanie dotyczące uzależnień. Idealnie korespondowało to z różnego rodzaju doświadczeniami członków zespołu opowiadanymi pomiędzy utworami. Pieśni i słowa pokazywały, że pomimo ciężkiego dzieciństwa i najróżniejszych problemów życiowych można wyjść na prostą jeśli się tego naprawdę chce. Jeśli ma się kogoś na kim można zawsze polegać, kto pomoże w każdej sytuacji. Tym kimś jest oczywiście nasz kochany Ojciec - i właśnie na tym chcieliśmy skupić uwagę więźniów.
Następnym miejscem był Dom Opieki Społecznej w Ostrołęce. Wypełniona po brzegi sala, w której mieliśmy koncert stworzyła przytulną atmosferę serdeczności i wdzięczności za to, że ktoś poświęcił czas dla innych, nieznajomych osób. Na koncercie prócz pensjonariuszy były też osoby z zewnątrz - synowie, córki, wnuczęta, przyjaciele. Dusza we mnie się radowała, kiedy widziałam łzy w oczach niektórych osób, bo wiedziałam, że Duch Święty poruszył szczere serca i nasza obecność tam nie poszła na marne. Chociaż śpiewaliśmy te same utwory, co parę godzin wcześniej, to jednak i my przeżywaliśmy to wszystko od nowa. Nasze życia są tak pełne doświadczeń z Bogiem, że opowiadaliśmy nowe historie, chociaż często nie mogliśmy oprzeć się pokusie, by
nie powiedzieć po raz kolejny tego samego tym razem komuś innemu. Z wrażeń pokoncertowych przytoczę jedną wypowiedź: "W trakcie koncertu musiałam przewartościować swoje życie. Dziękuję."
6 godzin snu, wspólne nabożeństwo i w drogę.
Pierzwszym przystankiem był Zakład Poprawczy w Laskowcu. Tutaj także zaprezentowaliśmy nowy materiał - a nasze opowieści w trakcie jeszcze bardziej były skierowane do młodych ludzi, którzy byli widzami naszego występu. Nie tylko dla mnie fascynującą rzeczą jest obserwowanie jak zmieniają się wyrazy twarzy tych młodych chłopaków w trakcie trwania koncertu. Mogą się na początku śmiać, grać "fajnych", ale nieważne jak bardzo chcą ukryć niektóre emocje, to one wychodzą na wierzch, serio. My to widzimy. Może czasami nasze doświadczenia mogą brzmieć tak nieprawdopodobnie, że ktoś pomyśli, że są specjalnie wymyślone pod koncert - ale to nieprawda. Z Bogiem życie jest tak zaskakujące, jak z nikim innym - warto spróbować. Doświadczenia nie są karą, nie są odpowiedzią Boga na nasze grzechy. Są nagrodą, potwierdzeniem tego, że Bogu na nas zależy, że jesteśmy kwiatami Jego miłości. Chociaż chodzenie z Bogiem jest trudne i wrastanie w Niego może byc bolesne, to jest potrzebne dla naszego ostatecznego piękna.
Zmiana krajobrazu. Wjeżdżamy w leśną drogę - całą w śniegu :) Daleko w puszczy znajduje się Zakład Karny w Czerwonym Borze. Strażnicy byli bardzo mili, więźniowie też. Tym razem przedstawialiśmy Ślpepców. Nie mi jest dane wypowiadać się o tym koncercie - czekamy na sprawozdanie kogoś postronnego - jednego z widzów (relacja).
Ostatni koncert był w Domu Opieki Społecznej w Łomży. Ważny koncert z wielu powodów. Właśnie tutaj po raz pierwszy zaśpiewaliśmy nasz najnowszy utwór "Ty wszystko wiesz". Właśnie tutaj stanęliśmy na skraju naszych możliwości fizycznych i jedynie świadomość tego dla kogo to robimy sprawiła, że byliśmy w stanie dokończyć tego 2-dniowego dzieła. Właśnie tutaj było nam tak trudno nie zaśpiewać bisu, o który prosiła publicznośc i odmówić kolejnych. Właśnie na tym koncercie spłynęła na nas
pełnia błogosławieństw - z każdej strony. Pełnia błogosławieństw także na następny dzień i kolejne :)
Dziękujemy wszystkim tym, którzy byli z nami i wspierali nas. Dziękujemy tym, którzy byli na naszych koncertach i nas wysłuchali, a przede wszystkim przyjęli do serc Boga. Dziękujemy też samemu Bogu, że był z nami w każej chwili i nigdy nie opuścił.
"Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże"
W.