
Naszym zamierzeniem było umilenie tego świątecznego czasu, który zapanował już wszędzie. Kiedy ustawiliśmy sprzęt w wąskim oddziałowym korytarzu, podeszliśmy do naszych małych słuchaczy i zapoznaliśmy się z każdym z osobna. Dzieciom towarzyszyły ich mamy, które i tak większość czasu spędzają wraz ze swymi pociechami w szpitalu. Muszę przyznać, że ciekawą rzeczą był fakt, iż naszych słuchaczy było mniej niż członków zespołu ;) Dzięki temu czuliśmy się chyba trochę lepiej, bez tej całej tremy, zdenerwowania i niepotrzebnego dystansu. Śpiewaliśmy radosne piosenki, opowiadające o szczęściu, miłości i dobru. W swoich wypowiedziach nawiązywaliśmy do Świąt Bożego Narodzenia i tego, co one znaczą dla nas - że jest to pamiątka narodzenia Jezusa i jaka szkoda, że ostatnimi laty ten głęboki sens świąt zatracił się wśród pośpiechu, zaspokajania własnych potrzeb i skupieniu się na totalnie przeciwnych rzeczach, niż powinny być w centrum uwagi. Dolly z Januszem opowiadali o sztuce śpiewania i o tym, jak śpiewać w poprawny sposób - zdrowy dla każdego :) Chcieliśmy wprowadzić pewien element interakcji i poprosiliśmy jednego z chłopców, żeby pomógl naszym akustykom nagłośnić kolejny utwór. Pomimo początkowego ociągania i chyba strachu, byliśmy w stanie go do tego namówić, co na szczęście pod koniec czynności wywołało na jego twarzy uśmiech i zadowolenie z siebie samego - w końcu to takie proste nagłośnić tak zdolny zespół ;) Na sam koniec naszego przebywania na oddziale zamieniliśmy się w świętego Mikołaja i rozdaliśmy dzieciakom słodycze, ufundowane przez fundację oraz imienne kartki świąteczne, wykonane przez inne dzieci ze szkoły Asi.
Kiedy ci, którzy bardziej znają się na sprzęcie, składali go, ta mniej wykwalifikowana część zespołu podeszła do naszych małych widzów, by porozmawiać. Dowiedzieliśmy się o całym ciągu różnych wydarzeniach, które zdarzyły się w tak krótkich życiach, że możnaby pomyśleć, że były to opowieści posuniętego w latach staruszka. Zainspirowała nas jednak nadzieja w oczach i słowach rodziców, kiedy opowiadali o tym wszystkim, szczególnie, kiedy rokowania ich dzieci były niesamowicie pozytywne, a w co parę miesięcy wcześniej nigdy by nie uwierzyli. Nie zostaje nam nic innego jak życzyć zdrowia wszystkim maleństwom i zwrócić się ku górze, poszukując jedynego, prawdziwego i wartościowego ratunku.
W.