To było dla nas wszystkich coś zupełnie nowego... A zaczęło się tak.

Jak już pisaliśmy we wcześniejszych relacjach, w styczniu tego roku, byliśmy po raz drugi w Katolickim Ośrodku Terapii Uzależnień "Metanoia" w Czarnej Białostockiej. I znowu czuliśmy się wyjątkowo, był czas na rozmowy, refleksje. Następnego dnia mieliśmy próbę i wiem, że nie tylko ja myślałam o tym, że warto by było jeszcze tam wrócić.... Wtedy też pojawił się plan (który spadł  dosłownie "z góry"), by zorganizować wspólny koncert z wychowankami tej placówki.

Tak się przypadkiem/nie przypadkiem złożyło, że następnego dnia zadzwonił pan Mirek z ośrodka bo okazało się, że zostawiliśmy tam trochę naszego sprzętu. Kiedy go odbieraliśmy, mieliśmy okazję porozmawiać o naszym pomyśle, który od razu został zaaprobowany. Już w następnym tygodniu zrobiliśmy tak zwane przesłuchanie:) Ku naszemu zdziwieniu prawie wszyscy chcieli spróbować swoich sił wokalnych. Wybraliśmy tych kilku szczęśliwców i rozpoczęliśmy cotygodniowe próby. Taka jest specyfika tej placówki, że rotacja jest dość duża, także w trakcie naszych spotkań, ktoś odchodził, ktoś nowy przychodził, a my mieliśmy okazję poznać wielu ciekawych, młodych ludzi. Do dnia koncertu dotrwali z nami Mateusz i Marta, oraz terapeutka Dominika, która niestety nie mogła być z nami na koncercie, ale wszystko przed nią;) Naprawdę przyjemnie było widzieć z jakim zaangażowaniem podchodzili do prób, nowych pieśni. W odróżnieniu od większości zespołu, nigdy nie mieli dosyć...:)

W końcu nadszedł ten dzień. Mogę tylko domyślać się jak bardzo musieli stresować się przed. Mateusz  dodatkowo denerwował się tym, że w trakcie koncertu ma opowiedzieć swoją historię. Koncert był skierowany głównie do osób korzystających z Banku Żywności oraz dla podopiecznych MOPS-u. Już od pierwszych dźwięków wiedziałam, że było warto. Dla tych ludzi, którzy przyszli, poruszonych pieśniami, słowami Mateusza, dla Marty i Mateusza, którzy mogli doświadczyć czegoś nowego, i dla nas samych, mogących być tego częścią.

Po koncercie spędziliśmy przy pizzy jeszcze trochę czasu razem. Przede wszystkim wiedzieliśmy, że to dopiero początek, a kolejny koncert planujemy już za kilka tygodni własnie w Czarnej, w Kościele Katolickim.

A na koniec nasza współpraca, widziana oczyma Marty:

"Kiedy zaczęłam śpiewać z zespołem, od razu nabrałam motywacji do leczenia. Wszystkie te piosenki mają jakiś związek z moim życiem. Na koncercie byłam wzruszona, ponieważ przez cały czas jego trwania uświadomiłam sobie ile błędów w życiu popełniłam. Naprawdę wielką przyjemność sprawia mi śpiewanie w takim gronie wspaniałych ludzi, którzy robią coś z czystej przyjemności, a nie za pieniądze. Po koncercie czułam wielką radość, że mogłam zaśpiewać."

 A.R.

Tutaj galeria zdjęć z koncertu:  Z Metanoią na Baranowickiej, Białystok

Emaus na facebooku

Szukaj